O autorze
sobota, 28 lutego 2015
Testament

Kiedy rdza mi się wetnie w cyferblat,
kiedy włosy przyprószy mi talkiem,
 
zapakuję czerwony walizek
i powiozę się katafalkiem

A katafalk swój widzę ogromny
z potencjałem i półkotapczanem
zeby zmiescil się kot, pies, pólmisek,
rząd słoików, pieprz, sól, pani z panem.

Won mi z księdzem, precz z ostatnią omastą,
won gromnice, żadne mi tam spowiedzie!
Na me zejście, mój end, me finito
ja chcę śledzi! Przynieście mi śledzie.

I ubierzcie mnie do nich w pończochy,
strojne majtki jak przy niedzieli
i na tacy podajcie, bo owe
życzę sobie spożywać w pościeli!

i żeby mi było bez płaczów! 
Niechaj nikt o rozpaczy nie bredzi
prosze siadać, się kłaść, czy łotewer,
raz ostatni nażryjmy się śledzi.

A gdy surmy zagrają mi zbrojne
w mgłę katafalk z gwizdem odjedzie.
Pusty słoik zostanie mi po Was
Wam musztarda zaś, po obiedzie.

środa, 18 lutego 2015
Na Płockiej. Pokój 160

Na sali cudów
sny pomieszane z wczorajszymi niusami
przejeżdzaja tramwajem 
na złość gderliwej salowej,
prostej kobiecie z ludu.
Na sali cudów nocami
tańczy staruszka w satynie.
Zaklinam rzeczywistość 
zagryzając ją imbirem 
i suszonymi wiśniami
utopionymi w morfinie. 

..................................

Nocami włoczę się po fejsie i wykradam ludziom kawałki postów. 
I wklejam je w wiersze.

Tym razem ukradłam Magdzie Zymon.
Wracaj do zdrowia, Madzia! 

środa, 11 lutego 2015
Tak zwana codzienność

Jeszcze wstąpić na pocztę,
i po warzywa do zupy,
wrzucic w gar spóźnione opłaty,
zebrać i rozdać baty,
podpisać uwagę w zeszycie,
poskładać ten dzień do kupy,
bo wiesz pan...takie życie .

poniedziałek, 02 lutego 2015
Koniec grudnia

Dojadam prowerbialne flaki ze Szczepana 
a siny ołów nieba
zgrzyta mi w zębach

krótka refleksja

Nie orzo, nie siejo
a chodzo i piejo
i ryjo i dłubio
i drążo i skubio
a potem se znajdo
to co nie zgubio
a jak se nie znajdo
to se dopowiedzo
i siedzo i myślo
że wszystko już wiedzo
i liżo se skrycie
swój palec w zachwycie
bo bardzo to lubio
co sobie wydłubio