O autorze
niedziela, 14 grudnia 2014

Wiersze Mirki Szychowiak
pokryły się śliskim nalotem
i rozciapał się sens w wilgoci
kartka zlepia się z kartką 
i wycieka rozmokłym tuszem 
tzw prostota spostrzeżen.

Spomiędzy zatęchłych kartek
uciekła chyłkiem
martwa szamanka,
koty,
i psy.

Jeden wiersz przemaka 
w drugi
i juz nikt nie będzie wiedział
co poetka miała na myśli
(oczywiście jeśli miała cokolwiek)
proste prawdy zlały się
w rozmazane niewiadome,
radość życia przesiąkła
bólem przemijania.
Trzymam w dłoni 
skręcony reumatyzmem papier
i pytam czemu

...kurwa, znów zostawiłam
tomik na wannie?! 



sobota, 06 grudnia 2014
"Koniec sezonu"

Jeszcze  siedli oparci o bramę 

zanosząc się śmiechem,

 

Ona zlizała mu z szyi jabłkowy sok,

On zebrał pestki z jej piersi.

 

Jeszcze rzucili okiem

za siebie.

i poszli

 

Zabrali kilka niedzwiedzich skór,

reprodukcję Masaccia do straszenia dzieci

i węża.

 

zostawili Bogu na gałęzi jedno czerwone jabłko,

błyszczące jak sam grzech,

 

żeby się wypchał.

 

 

Photo: Zbyszko Cegła

 

Photo: Zbyszko Cegła