O autorze
wtorek, 19 maja 2015
Katafalk

Ewa Henry

 

Kiedy rdza mi się wetnie w cyferblat,
kiedy włosy przyprószy mi talkiem,
 
zapakuję czerwony walizek
i powiozę się katafalkiem

A katafalk swój widzę ogromny
z potencjałem i półkotapczanem
zeby zmiescil się kot, pies, pólmisek,
rząd słoików, pieprz, sól, pani z panem.

Won mi z księdzem, precz z ostatnią omastą,
won gromnice, żadne mi tam spowiedzie!
Na me zejście, mój end, me finito
ja chcę śledzi! Przynieście mi śledzie.

I ubierzcie mnie do nich w pończochy,
strojne majtki jak przy niedzieli
i na tacy podajcie, bo owe
życzę sobie spożywać w pościeli!

i żeby mi było bez płaczów! 
Niechaj nikt o rozpaczy nie bredzi
prosze siadać, się kłaść, czy łotewer,
raz ostatni nażryjmy się śledzi.

A gdy surmy zagrają mi zbrojne
w mgłę katafalk z gwizdem odjedzie.
Pusty słoik zostanie mi po Was,
Wam musztarda zaś po obiedzie 

 

foto: Maria Krowiak