O autorze
czwartek, 26 lipca 2007
Naprawde Dobra Ksiazka

to taka, ktora pozycza sie od koleznaki na droge powrotna np z Bostonu do
Toronto i ktorą (ksiazke, nie kolezanke) zaczyna sie czytac na lotnisku po
cichu marząc, by samolot sie spoznil, zeby nie trzeba bylo przerywac czytania
na boarding, szukanie miejsca w samolocie itd. Potem marzenie przeksztala sie
w radosc, ze samolot faktycznie sie spoznia i to ponad dwie godziny bo nad
Bostonem szaleje nawalnica.

Wiele samolotow ma problemy z ladowaniem, jeszcze
wiecej ze startowaniem a ty sie cieszysz bo mozesz czytac Naprawde Dobra
Ksiazke. W samolocie (ktory w koncu jednak ma startowac) rozpychasz staruszki i
dzieci by czym predzej dotrzec do mijesca 12F i wrocic do przerwanego czytania
NDK. Potem cieszysz sie, ze masz przesiadke z samolotu na autobus i mozesz
posiedziec spokojnie 2 godziny w srodku naocy na obskurnym, smierdzacym dworcu
autobusowym w Buffalo, znajdujesz jedyne miejsce siedzace w poczekalni miedzy
wycieczka satanistow a dwiema prostytutkami konwersujacymi z dealerami
narkotykow i zaglebiasz sie w lekture NDK odliczajac minuty w rozpaczy bo w autobusie nie
bedziesz mogla juz czytac bo grozi to agresywnymi torsjami.

Po dotarciu do domu ok 3 nad ranem klniesz koniecznosc zlapania chociaz
odrobiny snu przed pojsciem do pracy.

Wracasz z pracy. Jak na zlosc masz dziecko. Jak na zlosc - dziecko trzeba
karmic. Jak na zlosc twoj stary robil przetwory z pomidorow przez weekend
kiedy ciebie nie bylo. Jak na zlosc twoj stary zamienil ogrodek w suchy
zielnik i trzeba mu zrobic reanimacje (zielnikowi nie staremu). Jak na zlosc
przyszla Elka z petycja przeciwko zmianie definicji malzenstwa w Ontario. Jak
na zlosc musisz jej wytlumaczyc, ze nie masz nic przeciwko nowej definicji
malzenstwa. Jak na zlosc dziecko nie chce isc spac bo dopiero 8 wieczor.
Brniesz przez pietrzace sie nazlosci by wreszczie o 10:30 skonczyc
odgruzowywanie kuchni, zielnika, dziecka, wskoczyc do wanny z ksiazka w rece i
czytac i czytac, zapomniawszy, ze poprzedniej nocy spalas 3 godziny.

Czytajac Naprawde Dobra Ksiazke, myjesz wlosy jedna reka, dokonujesz depilacji
nie odrywajac oczu od NDK, obiecujesz sobie, ze jeszcze tylko 15 minut bo
musisz w koncu isc spac.

I jeszcze 15.

I jeszcze 15.

Wychodzisz z wanny nadal trzymajac NDK w rece, wycierasz sie jedna reka. Stwierdzasz, ze to nie ma
sensu, dochodzisz do wniosku, ze lepiej schnac na wolnym powietrzy a w tym
czasie poczytac jeszcze troche. Zaczynaja bolec cie nogi bo juz dawno
wyschlas, przysiadasz na ubikacji. Z czytania wyrywa cie lomot do drzwi.
Wychodzisz z lazienki bez przerwy czytajac, przysiadasz na schodach ciagle gola bo nie
mozesz wciagnac pizamy przez glowe nie przerwawszy przy tym czytania Naprawde
Dobrej Ksiazki.

Konczysz o 2 nad ranem.

Znowu idziesz do roboty nie wyspana.