O autorze
środa, 25 lipca 2012
Czy w piekle jest obwodnica?

Mam nadzieję, że jest. A jak nie ma, to będzie. Będę miała zajecie, jak mnie juz nie będzie. Ponieważ cały bruk juz jest w piekle wykorzystany do brukowania, to ja będę asfaltować. Obwodnicę rozpaloną smołą. Przy obwodnicy będą siedzieć dzień po dniu, miesiąc po miesiącu, przez cala wieczność.... spragnieni, bosonodzy, z poparzonymi stopami, otumanieni oparami cuchnącej smoły zgadnijcie kto. Niektórzy będą kręcić sie w kolko. Beda podbiegać z nadzieja do zatrzymujących się samochodów tylko po to, by zobaczyć jak z samochodu wyrzucany jest zupełnie podobny osobnik, który najpierw przerażony pędzi w nierównym wyścigu z autem jadącym w kierunku morza. Lub gór. Pełnym piłek plażowych i skrzydełek dmuchanych.

Bedzie tam przy tej obwodnicy jeszcze siedzieć dyrekcja i katecheta szkoły podstawowej nr 1 w Sandomierzu.

W zeszłe wakacje, w upalny dzień zaszłam tam przyjrzeć sie zapamiętanemu z dzieciństwa koślawemu półprofilowi Kopernika w korytarzu. Półprofil jednakże przysłonięty był tablicami z wystawka pt. "Błogosławiony Ojciec Święty Jan Paweł II w oczach dziecka".  Na obrazkach świat pełen miłości, słoneczko oświeca przytulane przez Ojca Świętego dzieci w przepisowych czterech kolorach - trzy kroki dalej przy ulicy Okrzei jest pusta posesja, trochę sparciałych drzew owocowych, kupa pustaków i desek.

Desek tych pilnuje przykute na amen do budy psisko. Ani kropli wody w misce. budę otacza równiutkie kółko psich kup - dowód na to, że pies nigdy nie jest spuszczany z łańcucha.

Zaraz koło dyrekcji będzie siedział taki jeden, co go kiedyś kochałam, ale on będzie siedział pod sosną. Wykopie sobie wokół niej transzeje. Z nudów, ze smutku, z upału. Ponieważ w piekle liczy sie na wieczności to będzie siedział 8 x wieczność. Za to będzie miał śliczny widok na pluskające nieopodal oczko wodne dopełniające ten śliczny nowobogacki landszafcik. No wiec za to, ze go kiedyś kochałam to będzie miał sosnę, i ta sosna będzie tak przetarta łańcuchem, że będzie sie bał drgnąć, bo może jeszcze jeden przebieg wokół i sosna może na niego paść.

Tej rzeki rozgrzanej smoły zamiast Cerbera pilnował będzie Misiu z łopatą, którą zostawili przy nim zwyrodnialcy po tym jak urządzili Misiowi piekło na ziemi w podsandomierskim lesie.

To ja takie mam proste, wakacyjne marzenia - zamiast autostrad w Polsce obwodnica w piekle.

sobota, 21 lipca 2012
O, idzie murzyn!...

Wysłuchałam właśnie wywiadu Moniki Jaruzelskiej z profesorem Bralczykiem na temat politycznej poprawności na przykładzie Murzyna, w której najpierw miał dużo racji (prof. Bralczyk nie Murzyn), (Murzyna nie pytano), potem miał jej mniej, choć równie uroczo a na koniec wytłumił pytanie Jaruzelskiej o wulgaryzmy ponieważ z damą się o takich rzeczach nie rozmawia.

Oczywiście tak Murzyn, (w którym to określeniu prof.Bralczyk nie widzi nic złego bo "jak widzi Murzyna to myśli o, idzie Murzyn") jak i dama (nie mówiąc juz, ze prawdziwa), a także wulgaryzmy istnieją w kontekście, więc profesora Bralczyka dziecięcy zachwyt nad kulturowa egzotyka rzeczonego murzyna będzie jednak trochę inny od... juz chciałam napisać Stanleya z karłasza..., kiedy przypomniałam sobie dyskusję w której był i murzyn i pedał i baby do garów, i Wamtam "wam tam to juz z ta polityczna poprawnością odpierdala" (Wamtam to ja - taki specjalny gatunek co mu odpierdala z polityczna poprawnością) to towarzystwo było z dużo lepszego kontekstu niż Stacho z karłasza

No to z tym kontekstem to było tak.

Spotkanie w grupie - bardzo autentycznie sympatycznej 3 i pół pary dorosłych - siedmioro dzieci, których znakomita większość płci męskiej poniewiera sie na podłodze, mniejszość w osobie 1 żeńskiej siedzi przy stole z dorosłymi.

Część grupy poniwierajacej sie to dwóch świeżo po komunii chłopców - ciasto jeszcze nie zjedzone, wszystkie koperty jeszcze nie przeliczone, chociaż nie, koperty przeliczone zostały jeszcze przed strawieniem hostii. Ale nie o tym.

Miało być o tym, ze idzie Murzyn. Murzyn przyszedł do stołu statystycznie bardzo szybko, natychmiast po;

- To skąd wy to przyjechaliście, z Ameryki?

- Z Kanady...

- O, z Kanady, a Murzynów macie tam dużo?

(to pytanie pada tak często, ze mam juz kilka gotowców zamiennych. Moja zjadliwość jest wprost proporcjonalna do okoliczności - tu okoliczności aż się same prosiły, bo ta komunia do której pytający właśnie posłał nie to, że jedno ale dwoje dzieci naraz).

Nie będę tu przytaczać moich gotowców bo po pierwsze ciezko wypracowałam je sobie w długich kłótniach samej ze sobą w bezsenne noce. A po drugie zazwyczaj dowiaduję się, że tacy poprawni politycznie to w sumie najbardziej tych Murzynów/pedałów/bab nienawidzą, bo taki Stacho to powie co ma na myśli a Murzyna by nie skrzywdził, a ja wytwarzam atmosferę nienawiści.

Może cos w tym jest?

No wiec grzecznie tylko odpowiedziałam, ze wszystkich swoich sprzedałam ale sąsiadowi została jeszcze parka i spytałam równie politycznie (politycznie = grzecznie, jak naucza prof. Bralczyk) ilu ma Szwedów.

Tym sprowokowałam wywód na temat Wamtamow, po czym charakterystycznie dla dyskusji o murzynach przetoczyliśmy sie do pedałów, którzy to wbrew ukochanej przez Polaków naturze i niedojebane feministki, które z braku chłopa odwracają równie naturalny porządek rzeczy, w którym to naturalne miejsce kobiety jest przy zlewie, trzodzie i chlewie. No tak mam, ze gdzie siądę przy stole to zaraz pojawia sie Murzyn, pedał i feministka.

No wiec tak sobie dyskutujemy i dyskutujemy. Obrażono juz wszystkie możliwe mniejszości. Siebie nawzajem zmieszaliśmy niemal  z szambem i pozostalo nam albo sie obrzucic postkomunijnym plackiem albo politycznie zmienic temat... co tez uczynilismy.

A temat był gorący w zanadrzu, bo wróciliśmy właśnie z innej hucznej imprezy (acz nie komunii), gdzie jeden z gości wzbudził powszechny zachwyt wszystkich, którym jego hotelowy sąsiad zza ściany zdołał opowiedzieć o ponad trzygodzinnym łomocie wezgłowia łóżka w rzeczona ścianę po nieprzespanej, przebalowanej nocy. Pikanterii sprawie dodawał fakt, ze pan był grubo po 60-tce a pani była z agencji. No więc przy postkomunijnym stole, z którego uprzątnięto Murzyna, pedałów i feministki zabulgotało od nierządu. A przy takich okazjach to idzie seks (znaczysie wyrażenie), prostytutki i te sprawy. Wtem nad glowami towarzystwa rozległo sie sykanie i teatralne pochrząkiwanie "ekhm, ekhmmmmm!" - jedno z siedzących przy stole małżeństw desperacko usiłowało zwrócić uwagę rozentuzjazmowanego tematem tłumu. Nawet ich dramatycznie przewracane oczy próbujące sfokusowac dyskutantów na drugim końcu stołu nie osiagaly jednak zamierzonego celu. W końcu zaczęli sobie pomagać palcami.

WRESZCIE!

Z piersi wszystkich wyrwało sie "o!" Radosna konwersacja zdechła, przysłonięto usta dłońmi. Przecież na końcu stołu siedziała 15-letnia dziewczyna. A przecież co jak co ale przy dziecku i do tego damie nie mówi sie seks.

 

http://www.youtube.com/watch?v=8aovH3UwPWE&feature=player_embedded#!

wtorek, 10 lipca 2012
Zgodność z naturą czyli psina po polsku

Czy to nie zupełnie niedawno rozległ sie był krzyk, że Obama, że polskie obozy koncentracyjne, i jak on śmiał? Przedwczoraj Terlikowski we Frondzie wycierał sobie twarz Holokaustem porównując do niego lesbijskie pary wychowujące dzieci. Czy nasz dzielny ultrakatolik zdaje sobie sprawę z potworności jakiej dotyka w swoim plugawym bełkocie porównując adopcję dzieci przez pary homoseksualne do komór gazowych? Ja się zapytam więc, czy ja mogę zaskarżyć Terlikowskiego o obrażanie moich uczuć? Czy obrażone uczucia mogą być tylko religijne? Obrażono moje święte uczucie człowieczeństwa.

 Czy ten rycerz poświęcony zdaje sobie jak ohydne jest trywializowanie tego co działo sie z ludzkimi istotami w komorach gazowych?!  No a jeśli nie ja to czy katolicy nie powinni poczuć sie obrażeni przez Terlikowskiego, który swoim nienawistnym językiem obraża ich wiarę z jej miłością bliźniego, tolerancją i chrystusowym odżegnaniem sie od rzucania kamieniem?

 Nas obraża przebrany za motyla Hajncel w różowych rajtkach, obrażają nas homoseksualiści domagający sie zalegalizowania związków, obrażają dwie baby z dzieckiem.

 Bo to proszę państwa jest niezgodne z natura. A my, Polacy naturę szanujemy ponad wszystko - wystarczy wejść na plażę czy do lasu przy drodze, bo sezon w pełni. A jak to w sezonie obrodziły psy. Tak wiec mamy psy w workach, psy na drzewie, psy w rzece, psy zakopane żywcem, psy na asfalcie. Do sandomierskiego przytuliska własnie trafiła suka, która dogorywała na rozpalonym asfalcie bo nie miała juz siły biec za samochodem, z którego ja wyrzucono.

 Nic nam tu nie zgrzyta, ze w naturze zwierzę zwierzęcia nie katuje dla przyjemnosci, nie topi w stawie i nie pobiera na nie zasilku na martwe dziecko przez kolejne dwa lata. Bo swięte miejsce w naturze przynależne jest jedynie naszym genitaliom. W celu jedynie naturalnym i w naturalny sposob oczywiscie. Frondkujacy Terlikowski widzi gdzie naturalne miejsce mamy i gdzie miejsce taty. Tata ma nauczyć dziecko jak wchodzic na drzewo. Ja proponuje Terlikowskiemu, zeby sam wlazl na to drzewo. Na to, do ktorego jadący na wakacje Polak przywiązuje psa. Niech sobie poduma nad naturą.