O autorze
wtorek, 30 października 2007
Trup w kazdej szafie

– Zabieraj tego trupa z sypialni! Można na nim nogi połamać po ciemku.
– Niech leży, bo co go ruszę to głowa odpada.
– Wszystko jest upaprane na czerwono i kot się przykleił.
– Co ci trup przeszkadza, jeszcze parę dni i pójdzie na trawnik przed domem.
– A co z dziewczynką?
– Prawie skończona, tylko nogi muszę doprawić i musimy przemyśleć jak ją powiesimy...

   Mój mąż nie jest seryjnym mordercą ani chirurgiem plastycznym, jest Kanadyjczykiem i właśnie nadchodzi jego 15 minut. Halloween! Noc upiorów, wampirów, straszydeł, noc żywych trupów, które z zawodzeniem dobijać będą się do okien i drzwi a odejdą dopiero gdy

dostaną... cukierka.
   Na trawniczkach wykwitną nagrobki, na jabłonkach przed domami zawisną kościotrupy i na wpół zgniłe wisielce. Ganki sympatycznych domków na przedmieściu zamienią się w przedsionki piekieł, w ciemności których fruwać będą mechaniczne nietoperze. A w przyjaznych sobie zazwyczaj sąsiadach odezwie się zew krwi i rozpocznie się pojedynek na nieboszczyki, krzesła elektryczne, organy wewnętrzne i efekty dźwiękowe. Big Al odbije sobie teraz dzieciństwo spędzone w domu daleko od szosy, gdzie nigdy nie dotarł żaden przebieraniec, i za lata przemieszkane w bloku, gdzie ciężko było powiesić wisielca z dziewiątego piętra. Co nie znaczy, że nie próbował co jakiś czas podłączyć się ze swoim trupem pod cudzy ganek, ale to nigdy nie było to samo.

   Własne zwłoki, na własnym ganku to jest to czego każdy mieszkaniec Ameryki Północnej potrzebuje raz do roku.

 

Wiecej tutaj>>