O autorze
środa, 23 marca 2016

Już nigdy nie będzie tak
jakby nikt
nijak nigdzie
nikomu

Słowa wylały się z ust

spadły między nas

jak granaty


jeszcze stoimy

po kostki

po szyje

nie wiedząc co począć 

ścieramy z brody

czerwone strużki.

piątek, 26 lutego 2016
Ojcu

 

Patrzyliśmy w osłupieniu,
że właściwie nic się nie stało;
Ptak nie uderzył o szybę
nie zagrzmiało niebo,
powietrze się nie zapadło
tam gdzie zazwyczaj siedział,
nie runęło drzewo.

Jego fotel stał jak stał,
obraz wisiał jak wisiał.
Umarł ojciec
nic się nie stało 

..............................

We watched in disbelief
that nothing really happened.
A bird didn’t hit the windowno thunder shattered the sky.
The air did not cave inwhere he usually sat
nor his favourite tree collapsed.

His chair was standing where it stood before
the picture hung where it was always hanging.

Father died.
Nothing really happened 

 



(Adam Krowiak 19.09.1937 - 25.02.2004)

poniedziałek, 23 listopada 2015
Do Kumpla (Tymkowi Przybylskiemu)

Do kumpla. 

Powtarzam ci od maja, 
tak się, stary, kurwa nie robi.
No, weź!

Jak głupi kamień
w jeszcze głupszą wodę
czarną jak sama śmierć.

A przecież wciąz pamiętam jak ratowałeś mi życie
na Starówce, 
w czarnym jak dupa przejściu
kasując dwóch meneli
jedna pięścią

Więc chcąc w zamian ratować Twoje
darłam z czułościa mordę 
Rzuć to, kurwa palenie
Debilu.
Kup kije jakieś i chodź byle gdzie!
A Ty przyjmowałeś tę czułość:
“He he, rzucę, Ewuś,
kupię kije, he he.”

I teraz na monitorze
w górnym, lewym rogu
mam dziurę. 
Tam gdzie zazwyczaj siedziałeś 
w swoich przykusych gaciach
gdy po nocce
zrzucałeś firmowy mundurek

Odpalałeś papierosa i skajp.
Między twoją kolejna fajką
a moim plikiem w fotoszopie
mówiłeś: 
Że rzucisz.
Że zaczniesz.
Że właściwie to prawie nie pijesz.

I że się odmeldujesz.
Więc tu siedzę wpatrzona uparcie 
jak sroka w skajp
a Ty uparcie nie żyjesz.

środa, 28 października 2015
Terrorysta (chłopczykowi na plaży)

Na brzegu morza 
leży martwy terrorysta
twarzą w piach.
A przecież mógł nas wystrzelać jak kaczki!
Obciąć głowy naszym białym dzieciom.

Chwała Bogu,
że przytrzymał terrorystę
w dobrych morskich falach
napęczniałą,
za ciężką
pieluchą.

Po ulicach mego miasta
chodzą drwale i kowale.
Mają brody, tłuste loki,
i ajfony i laptoki. 

 

Poranny przegląd fejsa w szpitalnej poczekalni

 

Dzihad,
Syria, 
“robię weki”
selfie z kotkiem
i zasieki
Duda debil
Komoruski
ciuciu-muciu
i całuski
cytat z Lema
lub z Koeljo
wszystko jedno
nikt na serio
nikt nie sprawdzi
bo ma w dupie
kupię, sprzedam
sprzedam, kupię
Cytat z filmu
mem milusi
serce z pianki
na kawusi
POpaprańcy
wredne dziady
brzuszki z rana 
i przysiady
Byłem bity
pasem, kijem 
no i proszę
jakoś żyję
Portal z modą
blog z urodą
Co ty robisz, 
że tak mlodo
i tak cudnie
i tak slicznie
walcz o żubry
krzycz publicznie
Endomondo
nowe najki
będzie selfie
będa lajki
Seksi focia
w Teneryfie
“Tu się nie da
żyć w tym syfie”
piękna nasza
Polska cała
palić tęczę
bić pedała!
Zetną głowy
zgwałcą córki
żonom każą
włożyć burki
Jaro zbawca
Donald zdrajca
piesek w butkach
ale jajca!
Zachod słońca,
kraj sprzedany
Jezus królem
Legia pany
Nie pamietam
lecz nie przyznam
Bog i honor
i ojczyzna
Ateisci fajansiarze
tylko umrą
bóg ich skarze
katol bezmózg
słucha księdza
repatrianci
straszna nędza
“jaki cudny amarylis”
autyzm, tyfus
i syfilis
kotlet z kimchi
tofu w lianie
zupa z trupa
sranie w banie
Kot zdziczały
w mroku wrzeszczy
a grabisko
w dupie trzeszczy. 

Mańce

Nałapię Ci rymów w czapkę 
więc je chwytaj 
żebyś miała na zaś
Kiedy tak ganiasz wiatrem podszyta
przez życie, 
Himalaje 
i Afrykę, 

I jeszcze to dziecko wleczesz za soba

Jak Ty się w ogóle zachowujesz?!

Ty chyba masz coś z głowa

i ile Ty masz w końcu lat?

bo wiesz, 

cały świat 

jeszcze oblecieć musisz

i to do tego w tę i we w tę,

tam i nazad 

i na lewa stronę.

No i ofkors, jak pod górkę

to potem jeszcze z górki.

 

i namiot rozbić dla córki

i pokazać jej gwiazdy

i każda nazwać od nowa

 

I makaron zrobić, kota podrapać za uchem

skopać ogród

i upiec, ten… no… flamkuchen 

 

I przy tym wszystkim wygladać

like a million bucks

no to co Ci tu życzyć, 

jak Ty już wszsytko masz!

 

tak więc koniec końcem

Mańka

najbardziej to dam Ci, wiesz co?

tego cukrowego baranka
co ma juz 12 lat
(i dwa miesiace). 

środa, 02 września 2015
Broken Birds


A full-blown lie - I can deal with.
Its stupid rattling
like an empty trash can 
rolled by the morning wind
down the street on garbage day
Until somebody stops it with a kick.

It’s the half-truths that I get stuck with 
like with a broken bird
that the cat dragged in 
and it will neither live nor die.
I gently blow a soundless panic
in the sweaty feathers:
don’t die, don’t die, don’t die, don’t die!
Knowing the only thing to do 
would be 
to wring its neck
or give it back to the cat
to finish the job.
I hide it in the bushes
by the fence
pretending that it’s gonna be fine
away from the furry bastard.
Then
they come back
one after one 
in my dreams.
Fluttering 
against my eyelids. 

środa, 05 sierpnia 2015
Wiersz dla Beci na urodziny



Jest kilka słów czy sekund raczej
a może to są lata 
Jest kuchnia a w niej stòł,
na stole zupa i herbata
(jak to na stole - rzecz zwyczajna)
i jakieś dzieci w okamgnieniu 
co nagle nimi nie są.

Przeszłość jest pełna dzwonkow z gliny,
puszek z Kanady mejdinczajna
po ciastkach i herbacie.

Gęstego dymu z ekstramocnych
Syfiastej wykładziny nie do domycia,
psich łap na pościeli. 
Cudownie uratowanego życia 
przed turystyczną grzałką
płonącą na boazerii wprost proporcjonalnie
do naszej rozdyskutowanej nieswiadomości
o jego bezsensie.

I Bodkowego ram-pam-pam.

Jest słoik z pigwą
i utopione w kiblu mydło 
morelowe tak, że jezusmaria, ślicznie.
A to wszystko nie chronologicznie
ale tak, żeby się trochę rymowało. 

Dzis, w puszce po ciastkach sa agrafki, rzemyki i ceramiczne kulki.
w puszcze po herbacie, guziki i szmatki.
A w oknie stoisz Ty
i podlewasz kwiatki.
Więc, Becia
życzę Ci w końcu coś bo robi się już trzecia

i w sumie to już jutro.
a przegadany wiersz…
To sama wiesz, 
Niby za dużo a czegoś brak.

Więc idę spać a przez sen moze uda mi sie wejść
w tę furtkę co od stu lat otwiera się tak samo 
a ja zawsze zapominam jak.

 

 

 

foto: Beata w Turnie w pościeli i w stroju z pracowni ceramicznej




Dobranoc, Miasto

Dobranoc, Miasto
z nocy wydrapane
iglicą katedry

Miasto co stopy sękate
moczysz w Wiśle
jak upierdliwy staruszek

Miasto upstrzone krwią męczenników
i chińskim badziewiem na rynku

Po którego bruku stadka spłoszonych kleryków
furkoczą ze strachu
przed śmiechem cycatych dziewczyn
pod “Zieloną Budką”

(Będą w nocy sprawdzać ukradkiem
czy im włosy już rosną na dłoniach).

Dobranoc, Miasto
Śpij szybko 
bo jak kościelny zacznie napierdalać w dzwony
to nic z tego nie będzie.


 

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 12