O autorze
środa, 21 lutego 2007
Masz kochanie sekundeczke?

Dzwoni dzis Elka do mnie do pracy:

- Masz kochanie sekundeczke?!
- Nie mam, klientka mi siedzi na biurku.
- To dobrze, sluchaj kochanie, strasznie Ci dziekuje za pomoc, --(od niedzieli
nie pomagalam)--, mamy juz okolo 1/5 rzeczy posortowanych, czy zrobilas mi ten
CD ze zdjeciami? bo ja juz powiedzialam panu Benkowi, ze ma do Ciebie wyslac
zdjecia z Centrum, to ty je poobrabiasz komputerem i porozsylasz do mediow.

- Ela, mowilam ci,ze nie bede nic rozsylac bo nie mam czasu. Wysle to co bylo
w moim aparacie do polskiej gazety tak jak bylo umowione i koniec.

- Tak, tak, ale daj mi powiedziec; pan Benek to zaraz wysle do ciebie a ty mi TYLKO
doradzisz co z tym robic.

- A co, ty to bedziesz obrabiac?

- No przeciez ja nie mam komputera

- No to co ja mam ci doradzac?

- No wlasnie, to wez mi to tylko przerzuc do polskich gazet --uwielbiam elki "przerzuc" -- a po poludniu jade do Chrystusa Krola pakowac to akbys mnie podwiozla to moze bys pare pudelek spakowala

- Ela! Powiedzialam, ze nie bede wiecej brala udzialu w twoich akcjach! Musze isc, mam klientke, nie moge gadac!!!

- Ale daj mi powiedziec, pojedziesz tylko na chwile...

- Ela! Nie moge! Jade po pracy do szpitala!

- Jezus!! Do kogo jedziesz?! Co sie stalo?!

- Nie chce mi sie gadac na ten temat.

- Dobrze, kochanie, bede sie modlic. To poprzerzucaj mi te zdjecia i...

- Dobra, lece Ela.

*******************************************************

Po 5 minutach telefon:

- Jezus Maria, mam nadzieje, ze Marysi nic sie nie stalo?!

- Nie Ela, mama jest cala i zdrowa.

- To sluchaj, moze ona by pojechala spakowac pare pudel u Chrystusa Krola?!
....


c.d.(zapewne)n.

środa, 07 lutego 2007
Cisza przed burza?

Elka podejrzanie dlugo milczy przyznam, ze zaczynam sie bac, bo to, ze jej
powiedzialam wczoraj, ze jej juz nigdy ale to nigdy w niczym nie pomoge naprawde
nie moze byc powodem jej milczenia.

Bo tak, wczoraj bylam swiadkiem najdziwniejszej akcji charytatywnej na swiecie. W
Centrum Polskim im. (a jakze) Jana Pawla II w lobby ok 300 workow pelnych szmat, posrodku,
pod figura papieza Elka z rozwianym wlosem, czerwonymi oczami a wokol niej
stadko zbaranialych wolontariuszy, ktorym Elka NIE POZWALA pakowac jeszcze tych
workow do samochodow (a jest 9 wieczor, a worki musza byc przewiezione do garazy Chrystusa
Krola na drugim koncu Toronto tego samego wieczoru)

Bo ona jeszcze zdjec nie zrobila!

Na kazdy niesmialy glos z grupki, ze... moze... pani Elu... tak troche
popakowac a zdjecia potem, bo teraz mamy chlopakow do pakowania a potem bedziemy
same musialy...

-NIE!!! Nic nie pakowac!! Ja tu musze zdjecia! Dla proboszcza! komu sie nie
podoba! Panu sie nie podoba?!!
- No, nie bardzo mi sie podoba ale mam ciezarowke i moge wam to przewiezc.
- Co?! Co pan bedzie przewozil?!!! TE worki maja byc sfotografowaneI
- To niech pani fotografuje i jedziemy z tym koksem
- Jakim koksem?!!! Prosze pana! To sa dary serca Polonii dla polskich sierot a
nie zaden koks!!

Na kazde moje dyskretne przypomnienie, ze moja bratowa, ktora wydarlam z domu z jej duzym samochodem
musi byc z powrotem o 22 Elka podnosila krzyk:
- Sluchaj! Ja mam WIZJE! Ty mi nie psuj mojej wizji!!

(Jakby sie dalo jej nie sluchac)


Po kolei wszyscy, ktorzy nie podzielali wizji Elki wykruszali sie,
miedzy innymi facet z ciezarowka, facet z vanem, pani z forbajforem.
Ja tam stalam bo zdazylam juz zapakowac Moniki
trucka czescia workow (pod ostrzalem elki) i po pierwsze nie chcialo mi sie
rozpakowywac a po drugie bardzo ciekawa bylam jaki stopien absurdu osiagnie ta
sytuacja.

Zakonczylo sie lzami koscielnych wolontariuszek i moimi siarczystymi kurwami pod
figura Ojca Swietego kiedy to powiedzialam Eli, co ja ją i jej worki...

A to dlatego, ze gdy juz mielismy prawie Elki "go ahead" na pakowanie to nagle
przypomniala sobie, ze nie moze znalezc znaczkow z Ojcem Swietym zeby je nam
poprzypinac do piersi bysmy sie ladnie prezentowali na zdjeciach. Oczywiscie na sugestie, ze "Robmy te zdjecia bez
znaczkow..." Elka zaczynala drzec wlosy z glowy, ze Ojciec Swiety sie w grobie
przewraca.

o to moj limit czasowy i cierpliwosc siegnely gornej granicy, wrocilam do
Moniki trucka, zrobilam 30 kursow z powrotem z podjazdu i rozladowalam 40-50 workow.
Rzucilam je nazad pod figure, wskoczylam do samochodu z okrzykiem "Spieprzamy stad"

Pod domem zorientowalam sie, ze mam w samochodzie Elki kancelarie, ktora mi wczesniej podstepnie podrzucila.

wtorek, 06 lutego 2007
Elka a interes spoleczny
Mam taka Elke. Mam ją rano, w poludnie, po poludniu, wieczorem, w nocy.
Elke sasiadke, ktora pokochala mnie miloscia goraca acz pelna interesu.

Przy czym interes Elki jest interesem spolecznym wiec nie mam serca jej odmowic. Elka dzwoni rano na dziesiec minut przed autobusem szkolnym i przez kolejne dwadziescia mowi mi, ze zajmie mi tylko sekunde po czym po pol godziny udaje mi sie wykrzesac z niej sens interesu.

Elka potem wydzwania do mnie do pracy czy jej ten interes spoleczny zmaterializowalam w postaci wydrukowanego afiszu/ogloszenia do parafii/planszy do polskiego programu tv/wierszyka Asi z rodzinnego domu dziecka w C. A skoro juz zmaterializowalam to ona mi strasznie dziekuje i kocha mnie nad zycie i juz nigdy nie bedzie mi dupy zawracac i dowidzenia tylko zebym jeszcze jej JEDNA, JEDNIUTKA rzecz zrobila - zebym mianowicie przeslala te afisze/ogloszenia/wierszyki do sw. Teresy, sw.Stanislawa i Chrystusa Krola, (lokalne polskie parafie) i
ona mi zaraz poda email do Chrystusa Krola bo Chrystus Krol jej wlasnie dal znac, ze u nich mozna tez zbiorke organizowac. Swieta Teresa zas zwleka z odpowiedzia. Tylko, zebym na ogloszeniu do Teresy zmienila tresc, a na afiszu do Chrystusa Krola wyrzucila trzeci akapit. No i ona po te wydruki przyleci do mnie do domu wieczorem. To nic, ze jade prosto z pracy z dzieckiem na zajecia a potem z powrotem do pracy bo mam robote skonczyc, jej to naprawde nie przeszkadza, przyleci o polnocy.

A do tego wszystkiego sezon grzewczy w pelni wiec chujoza na rekach sie
odnowila i nie zniknie do wiosny.
Wygrzebane ze starych maili Mariana*

*Marian - Moja mama

............................. ................

Droga corko,

ludzie sa jednak naprawde glupie. A moze to ja jestem glupia tylko one (te ludzie) mi tego nie mowia. A jeszcze mozliwiej one (te ludzie) to mowia tylko ja tego nie slysze bo one mowia to za moimi plecami.

Otoz przed naszym blokiem na jesionie zalozyly gniazdo gawrony. Sasiad R. z drugiego bloku zadzownil do ADM, zeby przyslano kogos do zlikwidowania gniazda poki nie bedzie za pozno. (Stada gawronow doprowadzaja do rozpaczy mieszkancow osiedla zaczynajac krakaniem o 5tej rano - ale coz, jak twierdzil tatus, kuzda ptaszyna chwali pana Boga jak umie).
Po czym sasiad R. przyszedl pod nasz blok pochwalic sie swym dokonaniem. Natenczas sasiadke Z. z naszego bloku krew nagla zalala i pedem pobiegla do domu by zadzwonic do ADM, zeby ich reka boska bronila burzyc gawronie gniazdo na NASZYM jesionie, przed NASZYM blokiem!. Wedlug sasiadki Z. garwony prawnie naleza do nas i sasiadowi R. z drugiego bloku takiego wala do naszego ptactwa.

O tym wszystkim doniosla mi sasiadka L. z naszego bloku, ktora poparla sasiada R. nie z niecheci do gawronow ale z niecheci do sasiadki Z.

Najwyrazniej zapomniala, ze calkeim neidawno kazala sasiadowi R. zwijac sie ze swoja siezka spod NASZEGO bloku.

A ze sciezka bylo tak: Mieszkancy drugiego bloku zeby dostac sie do swoich garazy przechodza na skroty przez nasz trawnik. Trawnik zostal czesciowo zadeptany.

Dlatego z inicjatywy sasiada R. (z sasiedniego bloku) wpadli na pomysl (ci mieszkancy sasiedniego bloku), zeby na trawniku ulozyc sciezke z plyt.
Przyslano pracownikow z ADM zeby te sciezke ulozyli. Pech chcial, ze pogoda ladna, wiec polowa naszego bloku miala otwarte balkony. Zwabil ich na zewnatrz nietypowy dla tego osiedla halas prac budowlano- renowacyjnych.
Pytaja sie:
- A coz to dobrzy ludzie robicie?
- A sciezke budujemy
- A kto was przyslal?
- A sasiad R. z drugiego bloku

Tego dobrzy obywatele NASZEGO bloku zdzierzyc nie zdzierzyli. Zeby im jakis R. pod ich wlasnym blokiem sciezke ordynowal. Zadzwoniono do ADM, zeby natychmiast odwolano budowniczych sciezki.

Ulozony juz kawalek sciezki rozebrano.
Nadal mamy zdeptany trawnik.

Twoj Marian

.......................

Musze poszukac tego maila o dzikiej gruszcze pod blokiem i konflikcie pomiedzy dwiema klatkami.

czwartek, 01 lutego 2007
Maszyna do pisania

Ogladalismy film. Ktos w filmie pisal na maszynie do pisania.

Ojciec objasnil dziecku:

- To jest synku maszyna do pisania, ludzie uzywali tego zanim nastaly komputery.

- Do wysylania emaili?

 

środa, 31 stycznia 2007
Seks rodzinny

..nie mowie tu o wyuzdanych rodzicach bez hamulcow moralnych.

Mowie o sfrustrowanych ojcach i matkach Stasiow i Marysiow, ktorzy probuja wkomponowac male "quickie" w czasie kiedy Marysia ma pianino a Stas karate.

Albo czekaja zdesperowani az skonczy sie wieczorne "Mamoooooo! Piiiiić!!!!" Albo "Maaaamooooo! Siiiiiku!"

I kiedy juz wyrzuca z lozka ostatniego marudera to beda mieli pol godziny dla siebie o ile oczywiscie jedno nie zasnie natychmiast po przyjeciu pozycji horyzontalnej. Nic o tym nie wiedza bezdzietni, ktorzy jak ostatni wynaturzency moga sie ganiac na golasa dookola stolu w jadalni co najwyzej wprawiajac w oslupienie papuzki pod sufitem albo zaskarbiajac sobie opinie idiotow u wlasnego kota.

Oooo, nic oni nie wiedza o minutach wykradanych z rodzinnego rozkladu jazdy, o tych pelnych wewnetrznego rozdarcia planach, ze w srode o 17:45, jak tylko Hania wyjdzie na chor a tesciowa do kosciola, o ile tylko uda nam sie przesunac dentyste na czwartek to moze wygospodarujemy cale 17 minut zupelnie spontanicznego seksu. No i kiedy tylko tacy desperaci wreszcie zlapia okienko w busy family schedule i potocza sie spleceni hucią po dywanie to nie ma gwarancji, ze nie beda zmuszeni poderwac sie po dwoch minutach w panice bo dziecko zapomnialo kapci albo kosciol zalalo.

I pedzac na gore owinieci serwetka z lawy beda odklejac przyklejone do plecow kartoniki od Junior Scrabble, wyciagac plasteline z wlosow i zlorzeczyc Stasiowi, ze jeszcze raz zostawi otwarte flamastry na podlodze to mu sie nogi z dupy powyrywa.

poniedziałek, 29 stycznia 2007
"Dziur jesc nie bede!" czyli zycie z niejadkiem

Mamy nastolatkow z pewnego forum moga sie cieszyc, ze nie dosc, ze maja juz w
miare ustabilizowane zycie seksualne to nie musza sie uzerac nad kazdym glupim
talerzem owsianki czy kotletem mielonym i przysiegac na wlasne zycie i zycie
kota i babci, ze w tym kotlecie nie ma ANI ODROBINY PIETRUSZKI.

Zapomnialy juz, ze nawet sladowe ilosci marchewki w zupie wywoluja zsinienie twarzy i konwulsje u szesciolatka

Mają tez za soba zgrzyt widelca po zacisnietych zebach, pot splywajacy po plecach do
przedzialka bo ma sie juz na sobie zimowy plaszcz i czapke a dziecko
zastanawia sie od 20 minut czy trzeci kes postnego chleba (bron Boze z maslem
albo serem) zabije go czy nie.

Jesli takiej matki szlag na miejscu nie trafi z nerwow albo nie dostanie
zawalu z przegrzania to niechybnie usmierci ja poczucie winy gdy matka matki,
a babka dziecka rzuci od czasu do czasu: Przeciez to dziecko NIC nie je!

Dziecko zas nie je nic bo:
w jedzeniu jest twarde
w jedzeniu jest mietkie
w jedzeniu jest gryzące (?!)
w jedzeniu jest zielone
w jedzeniu jest czerwone (marchewka!)
w jedzeniu jest jedzenie

A wczoraj doszlismy do nowej kategorii w mistrzostwach swiata czego dziecko jesc nie bedzie.

Ojciez zrobil mu pizze. Dziecko uwielbia pizze. Zrobil wiec stary domowa
pizze, ciasto sam wyrobil cieniutkie jak papierek, sos domowy, przypilnowal,
zeby na dziecka czesc nie padlo bron Boze nic zielonego, czerwonego,
gryzacego, twardego i mietkiego.

Dziecko siadlo laskawie do stolu, obejrzalo te pizze od gory (my z
wstrzymanymi oddechami - bedzie jadl!) dojrzalo mikroskopijny odlamek bazylii,
rzucilismy sie na te bazylie jak sepy. Obejrzalo dziecko pizze po raz drugi od
gory. Wzielo do reki. (Powoli z ulga wypuszczamy powietrze z pluuuuuuuc)

Odwrocilo do gory nogami.

- Co to jest?!!!!!- wrzasnelo

- Przeciez tu NIC nie ma

- Dziura jest!!! Dziura jest w pizzy!!!

- Przeciez dziura nie ma smaku syneczku. Moze sprobuj obgryzc dookola a dziure zostaw.

- Dziur jesc nie bede!!!!


Amen

1 ... 11 , 12