O autorze
środa, 05 sierpnia 2015
Wiersz dla Beci na urodziny



Jest kilka słów czy sekund raczej
a może to są lata 
Jest kuchnia a w niej stòł,
na stole zupa i herbata
(jak to na stole - rzecz zwyczajna)
i jakieś dzieci w okamgnieniu 
co nagle nimi nie są.

Przeszłość jest pełna dzwonkow z gliny,
puszek z Kanady mejdinczajna
po ciastkach i herbacie.

Gęstego dymu z ekstramocnych
Syfiastej wykładziny nie do domycia,
psich łap na pościeli. 
Cudownie uratowanego życia 
przed turystyczną grzałką
płonącą na boazerii wprost proporcjonalnie
do naszej rozdyskutowanej nieswiadomości
o jego bezsensie.

I Bodkowego ram-pam-pam.

Jest słoik z pigwą
i utopione w kiblu mydło 
morelowe tak, że jezusmaria, ślicznie.
A to wszystko nie chronologicznie
ale tak, żeby się trochę rymowało. 

Dzis, w puszce po ciastkach sa agrafki, rzemyki i ceramiczne kulki.
w puszcze po herbacie, guziki i szmatki.
A w oknie stoisz Ty
i podlewasz kwiatki.
Więc, Becia
życzę Ci w końcu coś bo robi się już trzecia

i w sumie to już jutro.
a przegadany wiersz…
To sama wiesz, 
Niby za dużo a czegoś brak.

Więc idę spać a przez sen moze uda mi sie wejść
w tę furtkę co od stu lat otwiera się tak samo 
a ja zawsze zapominam jak.

 

 

 

foto: Beata w Turnie w pościeli i w stroju z pracowni ceramicznej




Dobranoc, Miasto

Dobranoc, Miasto
z nocy wydrapane
iglicą katedry

Miasto co stopy sękate
moczysz w Wiśle
jak upierdliwy staruszek

Miasto upstrzone krwią męczenników
i chińskim badziewiem na rynku

Po którego bruku stadka spłoszonych kleryków
furkoczą ze strachu
przed śmiechem cycatych dziewczyn
pod “Zieloną Budką”

(Będą w nocy sprawdzać ukradkiem
czy im włosy już rosną na dłoniach).

Dobranoc, Miasto
Śpij szybko 
bo jak kościelny zacznie napierdalać w dzwony
to nic z tego nie będzie.


 

Bilet z tekturki

Na czarną godzinę mam bilet z tekturki

(ważny w dniu datowania lecz wciąż przezornie bez daty)
i z dziurką 
co: jak przejście pod murem.
Pod podłogą.
Pod cudzym nazwiskiem.

Dla niepoznaki jest przykryta chodnikiem ze szmatek
i przysypana kurzem.

Nocami 
kiedy wszyscy zasną
przerzucam w nią cichcem
worki z kaszą, słoninę 
i sól

Teraz czekam tylko na znak.
Kiedy amerykanscy naukowcy
odkryją na morskim dnie 
ostatnią nienazwaną rybę
Zrywam się stad.

Bez wiekszej pompy
(rewolucje sa przereklamowane).

Nie będę przeklinać losu
złorzeczyć układom nieprzychylnym gwiazd.
ani podkładać bomb w autobusach

Nic z tych rzeczy.
Będę leżeć z ramieniem pod głową
i przez dziurkę w bilecie z tekturki
puszczać bańki.

foto: Zbyszko Cegła

wtorek, 19 maja 2015
Katafalk

Ewa Henry

 

Kiedy rdza mi się wetnie w cyferblat,
kiedy włosy przyprószy mi talkiem,
 
zapakuję czerwony walizek
i powiozę się katafalkiem

A katafalk swój widzę ogromny
z potencjałem i półkotapczanem
zeby zmiescil się kot, pies, pólmisek,
rząd słoików, pieprz, sól, pani z panem.

Won mi z księdzem, precz z ostatnią omastą,
won gromnice, żadne mi tam spowiedzie!
Na me zejście, mój end, me finito
ja chcę śledzi! Przynieście mi śledzie.

I ubierzcie mnie do nich w pończochy,
strojne majtki jak przy niedzieli
i na tacy podajcie, bo owe
życzę sobie spożywać w pościeli!

i żeby mi było bez płaczów! 
Niechaj nikt o rozpaczy nie bredzi
prosze siadać, się kłaść, czy łotewer,
raz ostatni nażryjmy się śledzi.

A gdy surmy zagrają mi zbrojne
w mgłę katafalk z gwizdem odjedzie.
Pusty słoik zostanie mi po Was,
Wam musztarda zaś po obiedzie 

 

foto: Maria Krowiak

wtorek, 21 kwietnia 2015
Jezus Prowincjonalny

Jezus Prowincjonalny
oparł czolo o szybę
a może po prostu przymarzło mu pewnej zimy
gdy wypatrywał kolędnikow

Jezusa z Poddasza bolą plecy
od żelaza i serce od samotności.
Słucha jak brzęczą muchy
zanim zjedza je pająki
i swięci z ikon.

Nawet jaskółki tej wiosny
przeniosły się pod inne okno
bo podobno straszył im dzieci
swoją smutną twarzą.

Inne Jezusy mowią mu, 
że i tak ma dobrze 
bo ma miejsce przy oknie.
Oni opadli z chwały 
między deski poddasza
i tynk

Jezus z Okna mówi.
Że czasem lepiej
nie widzieć 

Jezus Prowincjonalny by Zbyszko Cegła

photo: Zbyszko Cegła



niedziela, 19 kwietnia 2015
"Multitasking obwoźny" - wiersz dla Leny

 

Stawiam mosty dla pana starosty,
ostrzę ostrza ciętej ripsty,
stare wiersze lutuję, drutuję,
pluję, łapię. Łapię i pluję.

Beczkowozem poezję dowożę,
grzebię w rymach jak w skrzyni ze zbożem,
przesypuję świństwa przez palce
i zanurzam twarz w umywalce

Bazgrzę nocą lubieżne kreski
otrzepuję się potem jak pies i...
....
ściekły słowa, natchnienie prysło
miał być wiersz a wyszło co wyszło.

czwartek, 16 kwietnia 2015
Cykoria podróżnik, Cichorium intybus - wiersz dla Marty

 

Cykoria podróżnik, Cichorium intybus,
w tłumaczeniu dowolnym, pewna pani, ktorej się znudziły
własne obawy
przed nieznanym.

Ponadto do bólu obrzydły jej
przypisywane jej właściwości lecznicze
i wynikające z nich oczekiwania społeczne

Nie mówiąc już o bezczelności słowników medycznych
opisujących jej włochate łodygi
w oparciu jedynie o plotki i pomówienia
pełnego kompleksów mlecza z pobocza
mieniącego sie dumnie mniszkiem lekarskim,
choć nikt we wsi nie przypominał sobie by ukończył
jakąkolwiek medyczną uczelnię,
(ponoć włóczył sie gdzieś wzdłuż klasztornych murów).

Wcisnięta między rów melioracyjny a płot spółdzielni pszczelarskiej
marzyła o podróżach
znudzona westchnieniami dzieciństwa.
Nie własnego, broń Boże!
Cudzych, bosych stóp, zakurzonych przydrożnym bezsensem.

Podobno widziano ją w zeszłym roku
na granicy Biłgoraja i ludzkiego pojęcia.

Pędziła jak wariatka zrzucając z siebie niebieskie kwiatki i zakurzone liście! 

 

Maria Krowiak, Cykoria podróżnik, akryl na płótnie

obraz, akryl na płótnie: Maria Krowiak

sobota, 28 marca 2015
Bramy mojego miasta

zdjęcie: Zbyszko Cegła

W bramach mojego miasta
łagodnie się na zdjęciach
kładą światłocienie,
że niemal nie czuć 
fetoru uryny.

W bramie mojego miasta 
o czwartej nad ranem,
w zapleśniałej ścianie
objawiła się Matka Boska
pijanej małolacie co wracała z imprezy.
I poczęła tłustego Gracjana
ku radości babci i społecznej opieki
na kolejne dwa pokolenia.

W bramach mojego miasta
słychać śmiech dawnych dzieci,
co wciąż ganiają za kółkiem
choć dawno zmarłe na dyfteryt
i te na gruźlicę, lecz przecież
cudem ustrzeżone od autyzmu.

Gruba Walczakowa, 
przegania je miotłą by nie naniosły kurzu
na zamiecione podwórko,
gdzie nabzdyczone świątecznym krochmalem
pościele i wydymane halki.

W bramach mojego miasta
hula pijany diabeł a ludzie mówią,
że przeciąg.

 

zdjęcie: Zbyszko Cegła

 
 
środa, 25 marca 2015
Wskazidełko



Nie tak się umawialiśmy

moje drogie Życie;

Miały być głaski, oklaski 

i zupa pomidorowa

na każde danie.

 

A potem na trzepaku 

do zmroku.

 

Miało się być aktorką 

lub weterynarką, albo panią od polskiego

snującą się po korytarzu z łagodnym uśmiechem

i chustą na ramionach.

Lub przynajmniej tą dziewczynką z kokardami, 

którą pani zawsze trzymała za rękę.

 

A jakby juz naprawdę nic nie wypaliło

to chociaż żeby mieć

to wskazidełko Adama Słodowego,

którym, jak Pan Bóg Przenajwyższy w Niebiosach 

wskazywał gdzie łączy się:

Drucik.

Z blaszką.

Tak, zeby się nie rozpadło.

 

Ja nie mówię, że ma być ciągle

i że ma być za darmo,

Ale czemu jak korona to tylko na zębie?

i że mądrości życiowe najlepiej sprawdzają się

na fejsie.

Szczególnie te źle przetłumaczone

i z nie tym autorem.

 

I do tego czas nagle zapierdala jak jajkowy minutnik,

że nie ma szans by przeczytać 

cały ten drobny druk

 

pod aktem urodzenia.

wtorek, 24 marca 2015
Co rano...

Co rano budzimy się z dorosłością w brzuchu
jak z kamieniem.

Mowimy sobie, nie jest źle
w końcu na Bliskim Wschodzie...
Tymczasem bomba rozrywa nas od środka
czasem trzy razy w tygodniu.
Wszędzie gruz, że nie wiadomo w co ręce wsadzić.

Ocieramy twarz z pyłu
bo gdzies tam, na innej półkuli... 

Ja was bardzo przepraszam
ale każde z nas
jest na innej półkuli.

Trzeba wstawać 
choć juz wiemy, 
że wiersze Zagajewskiego nie są odpowiedzią na naszą pustkę
a pytaniem o jego własną.

Czasem jedyne co trzyma nas w pionie to 
wspomnienie sztucznego miódu i zbożowej kawy
na koloniach w Turawie
40 lat temu.

bo nawet poezja (jak się okazuje)
jest ograniczana przez zakaz stadionowy.

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 12