O autorze
środa, 18 lutego 2015
Na Płockiej. Pokój 160

Na sali cudów
sny pomieszane z wczorajszymi niusami
przejeżdzaja tramwajem 
na złość gderliwej salowej,
prostej kobiecie z ludu.
Na sali cudów nocami
tańczy staruszka w satynie.
Zaklinam rzeczywistość 
zagryzając ją imbirem 
i suszonymi wiśniami
utopionymi w morfinie. 

..................................

Nocami włoczę się po fejsie i wykradam ludziom kawałki postów. 
I wklejam je w wiersze.

Tym razem ukradłam Magdzie Zymon.
Wracaj do zdrowia, Madzia! 

środa, 11 lutego 2015
Tak zwana codzienność

Jeszcze wstąpić na pocztę,
i po warzywa do zupy,
wrzucic w gar spóźnione opłaty,
zebrać i rozdać baty,
podpisać uwagę w zeszycie,
poskładać ten dzień do kupy,
bo wiesz pan...takie życie .

poniedziałek, 02 lutego 2015
Koniec grudnia

Dojadam prowerbialne flaki ze Szczepana 
a siny ołów nieba
zgrzyta mi w zębach

krótka refleksja

Nie orzo, nie siejo
a chodzo i piejo
i ryjo i dłubio
i drążo i skubio
a potem se znajdo
to co nie zgubio
a jak se nie znajdo
to se dopowiedzo
i siedzo i myślo
że wszystko już wiedzo
i liżo se skrycie
swój palec w zachwycie
bo bardzo to lubio
co sobie wydłubio 

niedziela, 14 grudnia 2014

Wiersze Mirki Szychowiak
pokryły się śliskim nalotem
i rozciapał się sens w wilgoci
kartka zlepia się z kartką 
i wycieka rozmokłym tuszem 
tzw prostota spostrzeżen.

Spomiędzy zatęchłych kartek
uciekła chyłkiem
martwa szamanka,
koty,
i psy.

Jeden wiersz przemaka 
w drugi
i juz nikt nie będzie wiedział
co poetka miała na myśli
(oczywiście jeśli miała cokolwiek)
proste prawdy zlały się
w rozmazane niewiadome,
radość życia przesiąkła
bólem przemijania.
Trzymam w dłoni 
skręcony reumatyzmem papier
i pytam czemu

...kurwa, znów zostawiłam
tomik na wannie?! 



sobota, 06 grudnia 2014
"Koniec sezonu"

Jeszcze  siedli oparci o bramę 

zanosząc się śmiechem,

 

Ona zlizała mu z szyi jabłkowy sok,

On zebrał pestki z jej piersi.

 

Jeszcze rzucili okiem

za siebie.

i poszli

 

Zabrali kilka niedzwiedzich skór,

reprodukcję Masaccia do straszenia dzieci

i węża.

 

zostawili Bogu na gałęzi jedno czerwone jabłko,

błyszczące jak sam grzech,

 

żeby się wypchał.

 

 

Photo: Zbyszko Cegła

 

Photo: Zbyszko Cegła



piątek, 31 października 2014
Skoro wszyscy o mgle....

wymknęli się z mgły, 
ona smutna
on zły
ona jeszcze tłumaczy
on już na nią nie patrzy
wsiąkły w mgłę
jego łzy
i jej łzy 

.....................

I dopisał Zbyszek:

zniknęli za mgłą, 
ona z nim
a on z nią
ona już nie tłumaczy
on już na nią nie patrzy
kapią z mgły
jego łzy
i jej łzy

Zbyszko Cegła, Miasto w sepii

Fotografia: Zbyszko Cegła, "Miasto w sepii"


sobota, 25 października 2014
Skąd się biorą wiersze?

Bierze się wpis z Facebooka. O, taki:

A na balkonie - pigwy przemarzaja.
Jutro będą cięte 

i pisze się wiersz. O taki: 

"W karcerze balkonu 
pigwy przemarzają smętnie
jutro będą (ś)cięte
przez łby

za grzechy lata
na placu straceń, 
w stołu kwadracie
poleją się kwaśne

przemarznięte łzy" 
wtorek, 21 października 2014
Erotyk sandomierski II

w Sandomierzu pod ratuszem
omotałeś moja duszę
Na Żydowskiej, w bramie ciemnej
resztę wstydu zdarłeś ze mnie

Nad Katedrą Wisła modra
rozpętałeś moje biodra
rozsupłałeś me kolana
spadł ze sztalug stary Cranach

Panna święta w płótna kątku
przysloniła twarz dzieciątku
Gregoriański wzwiódł się chorał
gdyś sie, miły we mnie worał

zadzwoniły szyby w rynku
Dom Długosza opadł z tynku
ponad ponad dachy, wieże 
ty cwałujesz a ja leżę 

niedziela, 19 października 2014
Posiedzę tak...

Posiedzę tak jeszcze chwil kilka
w szarym swetrze i w szarym dżdżu.
Złapię melancholię i wilka
potem wstanę i pójdę wpizdu.


1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 12