O autorze
Kategorie: Wszystkie | ...Panu Blogu swieczke | ...i diablu... | ...ogarek...
RSS
czwartek, 21 września 2017
Erotyk czereśniowy

Przedwczoraj w ogrodzie
we śnie co się nie śni
serce pękło!

Szpaków wrzask wniebogłosy!
Wszędzie sok - krew wszędzie chlusta!
- Ratuj, Miła - jęknął.
Odgarnęła włosy
i podała mu haust.
Usta-usta.

 




sobota, 03 grudnia 2016
Mój człowiek

Nocami mój człowiek 
wymyka się spod kontroli,
chodzi po zgasłych na ciemność
ulicach
i zbiera rozbite o złe sny ptaki
chuchając im w dzioby.

Nocami mój człowiek
puka zmarłym sąsiadom
w nagrobki
i ucieka z chichotem.
Nocami mój człowiek 
wymyka się
ze mnie. 

niedziela, 27 listopada 2016
To ja jestem ta dziewczynka na murku



To ja jestem ta dziewczynka na murku pod blokiem
w sweterku, którego kolor dawno spełzł w szaro-burość zdjęcia.
Znam wszystkie ślepe koty w promieniu 3 kilometrów
i ciemne sprawki mieszkańców zakładowego osiedla.

Nienawidzę sąsiada, Mariana Chudego
z całej mocy mojego dziecięcego serduszka
choć gdy matka widzi wciąż muszę mówić mu, dzień dobry.
Wiem, że otruł kotkę w piwnicy i że znów sprzedał telewizor
dwóm oprychom za flaszkę.

Marian nienawidzi wszystkich dzieci po równo:
- Spierdalaj szczeniaku!
- Sam spierdalaj, dziadygo!
syczę przez właśnie wybite jedynki i skaczę przez barierkę.
(Nikt nie zaryzykuje pościgu za dzieciakiem co na murku zjadł zęby)
Wieczorem obrzucę go błotem gdy pijany będzie wracał z “Pekinu”.

To ja jestem ta dziewczynka, której nikt się nie domyśla.
Znam kilka języków, niekoniecznie oficjalnych 
i tajne przejścia studzienek wentylacyjnych.
Pod sweterkiem noszę zapchlone kocięta i połamane ptaki.
Swoje sprawy załatwiam krótko i nieodwołalnie, 
z wrogami nie pertraktuję.

To ja jestem ta szczerbata dziewczynka
co na murku uśmierca sasiadów.


wtorek, 11 października 2016
Moja matka, Wiedźma

 


Foto: Maria Krowiak czyli...

Moja matka, Wiedźma 
znów przecedza księżyc przez gałęzie drzew. 
Nabija słońca na źdźbła traw 
a jak wyschną w żółte kulki
to ludzie mówią,
wrotycz

Moja matka, Czarownica
brodzi po kolana w rozżarzonym horyzoncie, 
I nic jej nie jest
oprócz kilku bąbli na łydkach
(mówi ludziom, że to komary).

Moja matka ma nierówno pod sufitem
(choć uparcie wini za to stropodach)
i chory kręgosłup od schylania się 
nad przydrożnym badziewiem.

Już na nią doniosły do proboszcza
pobożne sąsiadki, że zamiast siedzieć 
na ławce pod blokiem
gania podkasana po łąkach
aż się najeżają głogi.
W końcu sprowadzi nieszczęście.

Moja matka, Maria Niepodzielnie Zielna
z wiślanego wału
łapie kolejny zachód
i ma gdzieś, że przecież kiedyś się skończą.

Matka Śnięta


O, Matko święta, Matko śnięta,
bezsenna Matko na trzy zmiany
od lat dwunastu bez uśmiechu
blada szpitalna anielico,
Matko wpatrzona bez oddechu
czy to wciąż sen
czy to już nicość.

Matko od siedmiu(set) boleści,
Matko od spadającej formy,
Matko od żołądkowej treści,
Matko od przekroczonej normy,
potasu, wapnia, zimnej kawy
pipczących w mroku monitorów
podtrzymujących puls niemrawy.

Matko, co „wiara czyni cuda”,
Matko, co „taka boża wola”
Matko, z którego bądź kościoła 
od suwających się talerzy,
czerwonych nitek, amuletów
i Matko, co już w nic nie wierzy.

Matko, co umie czytać z oczu,
Matko, co umie czytać z moczu
przyczyny, skutki, patogeny,
z cienia pod okiem prędkim wzrokiem
wyczyta więcej niż rentgeny.

Matko jednostki chorobowej
na białej mapie granic stresu
Matko w bezkresnym korytarzu,
z pęcherzem co dobiega kresu.

Matko od chorób niewidzialnych
u nagle niewidzialnych dzieci
nieatrakcyjna, niemedialna
na którą tv nie poleci, 
która ominą redaktory
bo ktoś ładniejszy ładniej chory.

Matko od: „po co ci to było?”
Matko od: „sama tego chciałaś”
co: „zawsze wszystko wiesz najlepiej”,
co: „nie zrobiłaś, nie słuchałaś”,
co: „po co nogi rozkładałaś?”

Matko od strasznych wiadomości, 
co nagle „Nie wiem co powiedzieć”
Matko od: „proszę wyjść z dyżurki!”
„Proszę tu nie stać!”, „nie spać!”, „siedzieć!”
Matko od czarnych telefonów,
w noc najczarniejszą
czarnych myśli,
Matko co nie śmie zmrużyć oka
bo najczarniejsze znów się przyśni.

Matko, co boi się zasypiać,
Matko, co boi się obudzić,

Matko wystygłych w zupie modlitw, 
zaklęć zastygłych w czerstwym chlebie,
Samotna matko w tłumie ludzi

Ten wiersz
… bo brak mi słów do Ciebie.

sobota, 03 września 2016
Rycerz

Na Trynitarskiej, w bramie
spotkałam rycerza.

Był jeszcze w bieliźnie. 

"Ja głoszę pokój", wysapał 
dopinając zbroję.
"O, tutaj mam napisane.
Wojna jest straszna...

Pani czeka z tym zdjęciem, 
Założę hełm. 
...
"Pani da piątkę na dobry począt
ek"

"Oczywiście, pokój kosztuje."



Wrotycz II

 

Znów śniła mi się wojna.

Jakaś kobieta po kolana w gruzie
zbierała rozsypane dzieci.

Domy spopielałe ze strachu,
dzwoniły resztką szyb.

Łąki były pełne wrotyczu.
Chłopcy mieli czapki pełne mirabelek,
dziewczyny usta lepkie od jeżyn,
nogi piekące od pokrzyw.

Dzikie grusze ciężkie od szpaków i kawek
nie ostrzegły ich, co nadchodzi.

Wrotycz żółcił się słońcem. 


Wrotycz I

Znow śniła mi się wojna

jak zwykle o tej porze roku.
Jakaś kobieta po kolana w gruzie
zbierala rozsypane dzieci,
domy spopielałe ze strachu
dzwoniły resztką szyb.

Co Ty z znowu z tą wojną?! Pytasz.

Bo wtedy łąki też były pełne wrotyczu,
chłopcy mieli czapki pelne mirabelek,
dłonie - dziewczęcych piersi

Dziewczyny miały usta lepkie od jeżyn
nogi, piekące od pokrzyw,
bezczelnie prześliczne.

I nic!
i nikt
im nie powiedział!

Dzikie grusze ciężkie od szpaków i kawek
nie ostrzegły co idzie,
wrotycz żółcił się słońcem jak głupi,

Czy oni wciaż czuli ciepło ich piersi w urwanej dłoni?
Czy je wciaz piekł ten czerwony ślad tam 
gdzie wrzynała się gumka od pończoch


w urwaną nogę.

środa, 11 maja 2016
Przemyśl, 1985

Ta ulica nad Sanem,
ta ulica nad ranem
i całe miasto na bani.
...
Drzewa w rzece do góry nogami,
most rozhuśtany
i słup każdy.
...
Ja i ty
do rozpuku
zatoczeni na bruku
...
ratujemy z kałuży 
kompletnie
zalane
gwiazdy. 

piątek, 15 kwietnia 2016
Zabity dom

 

W zabitym domu czas 
przecieka miedzy deskami

W deszczowe dni
skrzypią kości w zawiasach
i dzwonią resztką zębów trupy 
w każdej szafie.

Duch ciotki Walerii
powiesił się z nudów

A diabeł wysysa resztki światła
przez komin
jak przez rurkę.
.........................

 

Foto: Tomasz Młynarczyk

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 11